Afera żarówkowa

Planowe postarzanie produktu

„Eko” ża­rów­ki ha­lo­ge­no­we, m.​in. marek Phi­lips czy Osram, nie są wcale eko­lo­gicz­ne. Zu­ży­wa­ją w rze­czy­wi­sto­ści nawet dzie­sięć razy wię­cej ener­gii niż np. naj­now­sze lampy le­do­we – ostrze­ga bruk­sel­ska or­ga­ni­za­cja Co­ol­pro­ducts

My­ślisz, że jak ku­pu­jesz ża­rów­kę „eco-clas­sic” albo „ha­lo­gen clas­sic-eco”, to za­pła­cisz niż­sze ra­chun­ki za prąd? Nic po­dob­ne­go. Ża­rów­ki ha­lo­ge­no­we z ety­kiet­ką „eco” zu­ży­wa­ją tak na­praw­dę mnó­stwo ener­gii. Nawet 10 razy wię­cej niż choć­by ża­rów­ki LED. Do ta­kich wnio­sków do­szła or­ga­ni­za­cja Co­ol­pro­ducts, zrze­sza­ją­ca or­ga­ni­za­cje eko­lo­gicz­ne z całej Eu­ro­py, która spraw­dzi­ła pro­duk­ty z ety­kiet­ką „eco” sprze­da­wa­ne w skle­pach w Bel­gii, Wiel­kiej Bry­ta­nii, Fran­cji, Wło­szech i Hisz­pa­nii. „Eko­ha­lo­ge­ny” ma­so­wo sprze­da­je się rów­nież w Pol­sce.

Ety­kiet­ka „eco”, we­dług de­fi­ni­cji Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej, jest za­re­zer­wo­wa­na dla pro­duk­tów, które mają dużo niż­szy ne­ga­tyw­ny wpływ na śro­do­wi­sko niż inne w tej samej gru­pie pro­duk­to­wej. Tym­cza­sem firmy takie jak Phi­lips czy Osram, ozna­ko­wu­ją więk­szość swo­ich ża­ró­wek ha­lo­ge­no­wych jako „eco” wpro­wa­dza­jąc klien­tów w błąd. W rze­czy­wi­sto­ści ich klasa ener­ge­tycz­na to bo­wiem naj­niż­sze w skali efek­tyw­no­ści ener­ge­tycz­nej „C” lub „D” (Przy­zna­wa­nie od­po­wied­nich klas ener­ge­tycz­nych w Pol­sce re­gu­lu­je Usta­wa o obo­wiąz­kach w za­kre­sie in­for­mo­wa­nia o zu­ży­ciu ener­gii przez pro­duk­ty wy­ko­rzy­stu­ją­ce ener­gię).

– Takie ozna­ko­wa­nie to ma­ni­pu­la­cja. Lu­dzie myślą, że ku­pu­ją pro­duk­ty ener­go­osz­częd­ne, tym­cza­sem to naj­bar­dziej ener­go­chłon­ne ża­rów­ki na rynku – pod­kre­śla Ste­pha­ne Ar­di­ti z Co­ol­pro­ducts.

Unij­ni urzęd­ni­cy od ja­kie­goś czasu sta­ra­ją się roz­wią­zać pro­blem nie­efek­tyw­no­ści nie­któ­rych typów ża­ró­wek ha­lo­ge­no­wych. Te kla­sy­fi­ko­wa­ne jako C i D mają być za­ka­za­ne na rynku eu­ro­pej­skim do 2016 roku. Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska, w wy­ni­ku lob­bin­gu pro­du­cen­tów, za­pro­po­no­wa­ła jed­nak wy­dłu­że­nie tego ter­mi­nu, by „po­zwo­lić pro­du­cen­tom roz­wi­nąć pro­duk­ty al­ter­na­tyw­ne”.

Czytaj też: „Planowe postarzanie produktu”

*Tekst pochodzi z www.forbes.pl