Dlaczego banany są tańsze niż jabłka?

Banany

Od kilkudziesięciu lat gospodarka bananami jest jednym z głównych przykładów niesprawiedliwości w handlu i koncentracji siły rynkowej w rękach kilku międzynarodowych korporacji. Płacą za to drobni rolncy i pracownicy plantacji

Lubicie banany? Nic dziwnego. Banany to najczęściej jedzony owoc w Europie i Ameryce Północnej. Są również jedną z ważniejszych roślin uprawnych przeznaczonych na eksport w krajach rozwijających się.

A zastanawialiście się, jak to się dzieje, że banany w Carrefourze, nie mówiąc o Lidlu czy Biedronce, kosztują często poniżej dwóch złotych? Przecież rosną na drugiej półkuli, trzeba je przechować, opakować, przewieźć przez ocean itd… Bywa, że są tańsze niż jabłka, chociaż między polskimi sadownikami jest zażarta konkurencja.

Sprawę zbadała Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie, która opublikowała właśnie raport (do pobrania tutaj) dotyczący nieuczciwych praktyk handlowych między importerami owoców w Europie a producentami bananów, oraz ich konsekwencji dla rolników i pracowników w krajach eksportujących.

Okazuje się, że banany stały się głównym narzędziem rywalizacji cenowej między supermarketami, które są ich głównym odbiorcą (a przy okazji ładnie wyglądają na billboardach czy firmowych gazetkach). Walka między sieciami o banany jest zacięta, bo poszukiwacze gazetkowych promocji to najwierniejsi klienci. Na polskim rynku żywności wrażliwość cenowa jest tak istotna, że dla 64% gospodarstw domowych cena stała się pierwszym branym pod uwagę czynnikiem w decyzji, gdzie robić zakupy spożywcze.

Nic dziwnego, że koncerny owocowe walczą o to, by pozostać „preferowanym dostawcą” sieci handlowych.

W rezultacie średnia cena konsumencka bananów w jest o 25% niższa od ceny jabłek, mimo że jabłka to owoce lokalne, a banany są importowane z Afryki i Ameryki Łacińskiej.

Aby zaproponować konsumentom polskim najniższą cenę, sieci detaliczne, korzystając ze swojej dominującej pozycji największego gracza na rynku i mogąc dyktować warunki, posuwają się do kuriozalnych praktyk:
– windowania cen w dół,
– krótkotrwałych kontraktów, z których nabywcy mogą się w każdym momencie wycofać i zostawić przedsiębiorcę z psującym się towarem,
– przerzucania nadmiernych, nieuzasadnionych kosztów lub ryzyka na kontrahenta,
– anulowania zamówień w ostatniej chwili,
– zastraszania niepokornych plantatorów.

infografika_podzial banana _bezlogo

Kto płaci za te banany?

Zwiększone koszty produkcji i życia mają tragiczne skutki społeczne w większości krajów produkujących banany. Łamanie praw człowieka, dyskryminacja ze względu na płeć (w połączeniu z niskim poziomem zatrudnienia kobiet), brak godnej płacy oraz długie godziny pracy to standard. Robotnicy i robotnice na plantacjach często pracują po 10-12 godzin dziennie w upale, często na akord. Ciągłe obniżanie kosztów oznacza dla pracowników bardzo złe warunki pracy, mogące zagrażać ich zdrowiu i życiu. Pracownicy i pracownice plantacji zarabiają zazwyczaj 8% końcowej ceny banana. W Nikaragui jest to tylko 4,50 zł dziennie. Taka płaca nie wystarcza pracownikom na godne życie w przyzwoitych warunkach.

To o tym jest nakręcony w 2009 r. film „Bananas!*” szwedzkiego reżysera Fredrika Gerttena, który opowiada o prawnej batalii pracowników plantacji Dole Food w Nikaragui, którzy stracili zdrowie przez kontakt z nielegalnie używanymi pestycydami.

Ekspansja wielkich plantacji bananów nastawionych na rynki eksportowe oraz intensyfikacja upraw doprowadziły też do szeregu poważnych problemów dotyczących środowiska naturalnego.

Banany uprawia się głównie jako monokultury w klimacie tropikalnym, co wymaga stosowania znaczących ilości chemikaliów, aby ochronić owoce przed owadami i chorobami, co prowadzi do budowania odporności na pestycydy

Coraz intensywniejsza produkcja bananów na eksport, prowadzona na wielką skalę oraz niewłaściwe praktyki produkcyjne często prowadzą do zanieczyszczenia gleby, cieków wodnych i wód podziemnych, co ma konsekwencje sanitarne dla lokalnych społeczności, oraz do zmniejszania różnorodności biologicznej (szczególnie niewłaściwe usuwanie odpadów, takich jak przesycone pestycydami plastikowe torby).

Co można zrobić?

Nie kupować? Wiadomo, że to nierealne i tylko wygenerowałoby kolejne problemy. Ale jako konsumenci dysponujemy ogromną siłą. Fundacja Kupuj Odpowiedzialne namawia, by zaangażować się w kampanię na rzecz sprawiedliwych owoców, organizowaną w kilkunastu krajach Europy. Możemy domagać się od urzędników zdecydowanych zmian prawnych, które zmienią sytuację tysięcy osób pracujących na plantacjach.

Można teoretycznie kupować banany ekologiczne oraz Fairtrade. Oczywiście godząc się z tym, że zapłacimy drożej (ostatnio takie banany dostałam nawet w Carrefourze). W produkcji ekologicznej nie stosuje się pestycydów. Chwasty pieli się ręcznie, szkodniki zwalcza metodami niechemicznymi, a glebę nawozi materią organiczną. Ale obecnie certyfikat rolnictwa ekologicznego ma 2% bananów na rynku, w większości pochodzących z Dominikany, Ekwadoru i Peru.

Po ostatnich zmianach zasad importu bananów do UE karaibskim drobnym rolnikom, którzy wycofali się z przemysłu bananowego, jest teraz trudniej konkurować na międzynarodowym rynku. Wyspy Nawietrzne planują przejść na 100% produkcji Fairtrade, a przetrwanie ich przemysłu bananowego będzie zależało od lojalności zarówno supermarketów – czy będą mieć w ofercie banany karaibskie i Fairtrade. Ale przede wszystkim będzie zależało od nas – konsumentów.