Dominika Kulczyk znów pomaga

Efekt Domina

Dawno nic nie wkurzyło ludzi, jak ten plakat, i ten wywiad. Najpierw był billboard reklamujący nową edycję programu „Efekt domina”. „Serialu dokumentalnego” o miejscach na krańcach świata, do których dociera najbogatsza Polka, aby ze swoją fundacją nieść pomoc. Na billboardzie uśmiechnięta przytula czarnoskórego, nagiego chłopca. Niektórych plakat rozeźlił. Między innymi Agnieszkę Bułacik, trenerkę edukacji globalnej i antydyskryminacyjnej, która na łamach Krytyki Politycznej na działalności charytatywnej najbogatszej Polki, a szczególnie na metodach jej promocji, nie zostawiła suchej nitki.

– Poprzez swoje działania wzmacnia dyskurs dyskryminujący i reprodukujący rasizm, uprzedmiotawiający i dehumanizujący. Kulczyk Foundation nie ma pojęcia o globalnych relacjach władzy ani nie jest świadoma własnych przywilejów – przekonuje Bułacik.

Na czym te relacje mają polegać? Na „białej supremacji i rasizmowi, które panoszą się na Ziemi od czasów pierwszych wypraw kolonialnych”. Kto komu w tej akcji pomaga? – Dominika Kulczyk ludziom na świecie? Czy może ludzie na świecie, czy tego chcą czy nie, pomagają Dominice w kreowaniu jej wizerunku i zdobywaniu popularności? – pyta autorka artykułu.

Na te pytania usiłowała, od samej bohaterki, dostać odpowiedź Ola Antonowicz – aktywistka, która od lat koordynuje międzynarodowe i polskie projekty pomocowe, rzecznicze i edukacyjne. Do Dominiki Kulczyk wysłała maila. W którym pyta m.in.: „Mikrozmiana Kulczyk Foundation jest robiona częściowo za pieniądze Kulczyk Investments. Kulczyk Investments zarejestrowane jest w Luksemburgu. Jeśli pomoc Kulczyk Foundation jest częściowo finansowana z dochodów Kulczyk Investments, i jeśli okazałoby się, że Kulczyk Investments unika opodatkowania i działa również w krajach borykających się z poważnymi problemami rozwojowymi, to czy tak osiągnięta mikrozmiana jest czymś chwalebnym? I kolejne pytanie: „czy zrobicie Państwo kolejną serię programu telewizyjnego w okolicach miejsc, w których inwestuje Kulczyk Investments, pokazując wpływ prowadzonej działalności na lokalne społeczności? W tych 30 krajach na 4 kontynentach, na terenach koncesyjnych o łącznej powierzchni ponad 260 tys. km², czyli obszarze przekraczającym połowę powierzchni Polski? To byłby hit.”.

Adresatka nie odpowiedziała wprawdzie na maila, ale w międzyczasie udzieliła okładkowego wywiadu „Wysokim Obcasom”, w wydaniu wielkanocnym Gazety Wyborczej (zdjęcie już bez czarnego bobaska), w którym odnosi się – poniekąd – do wywołanej wcześniej „afery billboardowej”.

– Przypuszczam, że w to, co ja robię dla innych ludzi, jest też wpisana miłość własna. Bo żeby kochać innych, trzeba kochać siebie (…). Byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że nie poprawia mi samopoczucia to, że dzięki Kulczyk Foundation 600 tys. osób w Polsce i na świecie ma lepsze życie, niż miało – wyznaje Dominika Kulczyk.

To prawda. Znam organizacje – głównie w Polsce – którym jeszcze w latach 90. pomagali rodzice Dominiki Kulczyk. Wprawdzie mało tym nie mówili, a na pewno nie chwalili się tym na billboardach czy w serialach dokumentalnych. Których koszt produkcji przekracza wartość projektu, o którym opowiada, ale przecież każdy ma prawo wydawać swoje pieniądze, jak chce.

I czy naprawdę jest powód, by wieszać psy na spadkobierczyni majątku Kulczyków? Dlaczego podobnych kontrowersji nie wzbudza np. Szymon Hołownia i jego fundacje wspierające działalność polskich misji katolickich w Afryce? Albo PAH Janiny Ochojskiej?

Być może dlatego, że nie zarabiały m.in. na eksploatowaniu – pośrednio lub bezpośrednio – społeczeństw krajów sąsiadujących z tymi, którym teraz pomagają? Cztery lata temu wybuchł skandal po tym, jak okazało się, że najbogatsi tego świata (w tym Jan Kulczyk) otrzymywali wsparcie z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju na kontrowersyjne projekty.

Okazało się, że EBOR wspierał finansowo m.in takie firmy, jak Serinus Energy (wcześniej Kulczyk Oil Ventures). W lipcu 2013 roku EBOR udzielił pożyczki firmie Kulczyka na poszukiwania i wydobycie złóż ropy i gazu na koncesjach Chouech Essaida, Ech Chouech, Sabria, Sanrhara i Zinnia w Tunezji. Tunezyjskie organizacje pozarządowe, wraz z europejskimi partnerami wysłały do banku list wskazujący, że wymagająca ogromnych ilości wody eksploatacja gazu łupkowego na obszarach Tunezji borykającej się z niedoborami wody nie jest najlepszym wykorzystaniem publicznych środków przeznaczonych na wspieranie zrównoważonego, pod kątem społecznym i środowiskowym, rozwoju. Kolejnym argumentem był fakt, że spółka Jana Kulczyka jest w kondycji na tyle dobrej, że może pozyskiwać środki na inwestycje z banków komercyjnych – nie potrzebuje publicznego wsparcia.

Inwestycja wzbudzała później wiele protestów społecznych w Tunezji, przez co firma Kulczyków musiała przerywać wydobycie. Wcześniej Kulczyk został magnatem naftowym w Nigerii, gdzie odkupił złoże od Shella. Chcącego w ten sposób uciec od odpowiedzialności za katastrofę ekologiczną i społeczną w Delcie Nigru.

Zarabianie na ropie i gazie nie przeszkodziło nigdy Janowi Kulczykowi, ani później jego córce, rządzić organizacją założoną przez Gorbaczowa – Green Cross International. Jedną z największych organizacji ekologicznych non-profit na świecie. W której władzach zasiadali aktywni i byli politycy.

Oficjalnie Green Cross jest platformą dialogu pomiędzy biznesem, administracją, organizacjami pozarządowymi oraz ośrodkami naukowymi. Działa w zakresie zielonej gospodarki, gospodarki wodnej oraz zielonych miast i gmin. Oczywiście, dla Jana Kulczyka, który chciał zarabiać zarówno na węglu, jak i energii odnawialnej, była to platforma umożliwiająca wpływ na społeczne konsultacje, akty prawne i międzynarodowe strategie.

Optymalizacja podatkowa, o której wspomina Ola Antonowicz, również jest narzędziem zarządzania finansami w imperium Kulczyków. Ale przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie wymagał dziś od korporacji, że będą płacić „normalne” podatki, kiedy minimalizują je wszyscy: Facebook, Google, czy Microsoft. Których założyciele są dziś największymi filantropami świata. Trudno się dziwić, że ich śladem chce iść najbogatsza Polka.

A, że Bill Gates czy Zuckerberg nie kręcą o swojej działalności charytatywnej filmów dokumentalnych, to tylko kwestia innego etapu rozwoju społeczeństwa, które jest przyzwyczajone do dużo bardziej fantastycznych seriali.

Zdjęcie: Youtube/TVN