Jak marnujemy fortunę z plastiku

Recykling plastiku

Ze zużytego plastiku moglibyśmy mieć na przykład…benzynę. Odejście w ciągu pięciu lat od składowania tworzyw sztucznych na rzecz recyklingu pozwoliłoby Polsce odzyskać równowartość 110 mln baryłek ropy. Tymczasem większość cennego surowca pójdzie z dymem

O tym miejscu w Zabrzu pamiętają tylko złomiarze. To oni zaprószyli już kilka pożarów na terenie byłego zakładu Agrob Eko, gdzie od lat walały się łatwopalne substancje chemiczne. W końcu tykającą bombą ekologiczną w zeszłym roku zajęły się lokalne władze. Trudno uwierzyć, że powstała w 1995 r. Agrob Eko produkowała w tym miejscu komponenty do paliw z odpadami z tworzyw sztucznych, co jako działalność o charakterze proekologicznym wspierał Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz fundusz PHARE. Po zniesieniu przez rząd ulg w akcyzie na paliwa z domieszką komponentów, firma – podobnie jak dziesiątki podobnych w kraju – splajtowała.

W 2003 roku stworzono system finansowy, w którym każde ogniwo było zadowolone. Dzięki uldze akcyzowej biznes się opłacał. Rafinerie płaciły za tonę wyprodukowanego oleju na bazie tworzyw sztucznych 1200 zł, ale po wejściu do Unii Europejskiej okazało się, że Komisja Europejska traktuje ulgę akcyzową jako pomoc publiczną i z obowiązującego ledwie rok rozwiązania trzeba było zrezygnować.
– Resort środowiska miał opracować rozwiązanie, wprowadzające pełną odpowiedzialność producenta za powstające po jego wyrobach odpady w ramach zasady „zanieczyszczający płaci”. Niestety nigdy do tego nie doszło – wyjaśnia Jerzy Ziaja, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu.

O ironio, wejście do Unii Europejskiej miało nas zmusić do lepszego zarządzania odpadami, by zostały powtórnie przetworzone, zamiast trafiać na składowiska. Zwłaszcza, że w przypadku odpadów z tworzyw sztucznych, to nie tylko kwestia ochrony środowiska, ale i ogromnych oszczędności.
Zapotrzebowanie na polimery (składniki tworzyw sztucznych) w 2013 r. wyniosło w Europie ponad 46 mln ton. Polacy, według Krajowego Planu Gospodarki Odpadami 2014 rocznie wyrzucają co najmniej 1,5 mln ton „plastików”, które można by powtórnie wykorzystać. Szczególnie cenny jest recykling chemiczny, który polega na rozkładzie materiału polimerowego, czego efektem są związki, z których można uzyskać ponownie polimery albo można ich użyć do komponentów paliwowych – benzyny czy oleju napędowego lub opałowego.

Odzyskany koks naftowy może trafiać np. do wytwórni asfaltu. Chemiczny recykling jest najefektywniejszy również z punktu widzenia ekologii. Oprócz ograniczenia zużycia ropy czy gazu, zmniejsza emisje gazów cieplarnianych (dzięki recyklingowi tony butelek PET oszczędza się 1,5 t emisji CO2!) oraz toksycznych gazów z mechanicznej lub termicznej utylizacji.
Jak wynika z analizy organizacji PlacticsEurope, w skali całej Europy całkowite odejście od składowania tworzyw sztucznych do roku 2020 pozwoliłoby wykorzystać dodatkowe 80 mln odpadów o równowartości 1 mld baryłek ropy naftowej (60 mld dolarów). Dla Polski to odpowiednio 8,5 mln ton odzyskanych odpadów tworzyw – równowartość 110 mln baryłek ropy lub 6 mld euro. Na papierze, bo w praktyce Polska znajduje się znacznie poniżej średniej europejskiej (recykling na poziomie 25 proc., odzysk energii 35 proc., składowanie 40 proc.).

– Na dziś produkty uboczne różnych fabryk nie nadają się do powtórnego wykorzystania w produkcji, w tym odpady węglowodorowe, gazy gardzielowe itd. Mamy gotowy surowiec dla przemysłu, który marnujemy bezmyślnie. Większości nie poddajemy recyklingowi, a w najlepszym wypadku kierujemy do spalarni, gdzie spala się odzyskując energię. Efektywne wykorzystanie odpadu to po pierwsze przetworzenie z powrotem na surowiec, który może zastąpić surowiec pierwotny. Chodzi o to, by odpady w ogóle nie trafiały na składowiska, a tym bardziej wysokokaloryczne tworzywa sztuczne – tłumaczy Adam Zadorożny, prezes WTT Polska (projektuje instalacje do odzysku tworzyw sztucznych).

Odpady z tworzyw sztucznych, po przetworzeniu mogłyby, jako komponent do produkcji paliw, trafiać do rafinerii czy wytwórni asfaltu. Ale w Polsce to się nie opłaca nikomu, bo odbierający odpady mogą w inny sposób spełnić swoje wymogi (zamiana kodu i składowanie), a rafinerie mają tańszy surowiec – ropę.

– W obecnym stanie prawnym musimy coś robić z odpadami, natomiast nic nie precyzuje technologii. Ustawodawca powinien zacząć od celu i metod utylizacji, zamiast przepisów i braku infrastruktury, być może problem rozwiązałby zakaz spalania tworzyw sztucznych – uważa dr Andrzej Krueger z ICSO Blachownia.

Na to nie ma co liczyć. Wraz z początkiem 2016 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie zakazujące składowania odpadów powyżej 6 MJ/kg na wysypiskach. Ale jednocześnie trzeba będzie zapewnić surowiec do dotowanych z Unii spalarni, które powstają właśnie w Polsce. To w tym celu parlamentarzyści wprowadzili właśnie zmiany w dwóch głównych ustawach regulujących rynek gospodarki odpadami w Polsce: ustawy o odpadach i tzw. ustawy czystościowej. Resort środowiska w nowelizacji ustawy o odpadach wpisał spalarnie odpadów zmieszanych jak priorytet, a to oznacza że zmienił hierarchę postępowania z odpadami. W tychże spalarniach z dymem pójdą wartościowe materiały i surowce.

Tagged with:     , ,