Największa tajemnica Empiku

EMPiK_w_Białymstoku_(księgarnia)

Pędzicie właśnie do Empiku, żeby kupić książki na prezenty świąteczne? Chcecie wiedzieć, ile z zostawionych przez Was pieniędzy trafi do ich autorów? Nigdy się nie dowiecie. Ani Wy ani autor. Bo to, ile naprawdę książek danego pisarza się sprzedało, jest pilnie strzeżoną tajemnicą.

Niedawno pisałam w Forbesie artykuł o tym, ile zarabiają polscy pisarze. Było to nie lada wyzwanie, bo choć wydawnictwa chwalą się, że mają wśród swoich autorów „milionerów”, to dla samych zainteresowanych nie ma bardziej drażliwego tematu. Nie dlatego, że nie chcą ujawnić, ile się zarabia na pisaniu, ale dlatego, że bardzo często sami nie wiedzą…

– W Polsce o hicie wydawniczym mówimy, gdy książka sprzedaje się powyżej 15–20 tysięcy egzemplarzy. Pojedyncze tytuły w roku sprzedaje się w nakładach ponad stu tysięcy, które przynoszą twórcy kilkaset tysięcy dochodów, ale autorów, którzy mogą żyć z samych nakładów, jest w Polsce kilku, może kilkunastu – tłumaczył mi Szczepan Twardoch.

Serio?

I to jest najciekawszy punkt historii o polskim współczesnym pisarstwie. To, że Polacy czytają coraz mniej, to prawda, ale nie ma innego kraju w Europie, gdzie z pisania może żyć raptem…kilka osób! Wygląda na to, że przyczyna leży zupełnie gdzie indziej.

Bohaterowie mojego tekstu mówili wprost, że dopóki nie zostali naprawdę sławni i wydawcy nie zaczęli się sami o nich starać, mieli poczucie, że są po prostu oszukiwani. A i tak dopiero, gdy było ich stać na własny audyt (kosztujący niemal 10 tys. zł) –  okazywało się, ile naprawdę sprzedawali…

– Po wydaniu pierwszej książki, która była bestsellerem Empiku, nie dostałam ani raportów sprzedażowych, ani wynagrodzenia – mówi Sylwia Kubryńska, autorka kilku bestsellerów, m.in. „Kobiety dość doskonałej”. – Wydawca tego tytułu nawet nie ukrywał, że książka sprzedaje się dobrze. Ale gdy doszły kolejne tytułu, kiedy zaczęłam wnikać, jak to jest, że dostaję zestawienia sprzedaży, w których np. Furia mać!, książka wypromowana, nominowana do nagrody Gryfia, obecna we wszystkich 260 empikach w całym kraju – sprzedała się w liczbie… 44 sztuki przez pół roku? – wtedy rozmowy przybrały zupełnie inny charakter, aż całkiem ustały.

Po przebojach z kolejnymi wydawcami i Empikiem, założyła w końcu własne wydawnictwo. Bo okazało się, że pisarzy w podobnej sytuacji, co ona jest w Polsce dużo, dużo więcej… Którzy nie mają absolutnie żadnej szansy, żeby się dowiedzieć, ile ich książek się sprzedało, bo raporty sprzedażowe nie są w żaden sposób i przez nikogo weryfikowane, a dystrybutorzy odmawiają udzielania informacji o tym, ile sprzedali konkretnie każdego produktu… Mimo, że ustawa o prawie autorskim mówi wyraźnie, że „Jeżeli wynagrodzenie twórcy zależy od wysokości wpływów z korzystania z utworu, twórca ma prawo do otrzymania informacji i wglądu w niezbędnym zakresie do dokumentacji mającej istotne znaczenie dla określenia wysokości tego wynagrodzenia.”  A co robi Empik? Tłumaczy się, że nie udziela takich informacji, bo to… tajemnica handlowa…

W koću Kubryńska zrobiła własne śledztwo. Opisuje je dziś na swoim blogu: „Badając aukcje na Allegro moich tytułów natknęłam się na wielce podejrzaną sprawę. Otóż w jednej z aukcji ktoś przedstawia moją książkę pod szyldem jakiegoś nieznanego nikomu wydawnictwa (…). Teraz objaśnię rzecz na własnym przykładzie. Mam wydawnictwo BaBa, prawda? W tym wydawnictwie mam księgowość i wykazuję tu sprzedaż. Ale nic mnie nie kosztuje założyć drugie wydawnictwo XY, przez które przepuszczę sprzedaż książki i nie powiem o tym autorowi. Nikt, poza urzędem skarbowym i pośrednikiem w sprzedaży się o tym nie dowie…”.

Całą historię możecie przeczytać tutaj…https://kubrynska.com

Dowiedziała się też w końcu nieoficjalnymi kanałami, ile sprzedała swoich książek. I walczy teraz z prawnikiem o prawdę i swoje interesy. Bo niektórzy najwyraźniej uznają, że pisanie to hobby. Na którym ktoś inny może bezkarnie zarobić.

 

 

Tagged with:     , , ,